Pączki z dżemem (od szklanki)

Idealny pączek jest mięciutki, puszysty, ma białą otoczkę i doskonałe nadzienie... Takie pączki to mój smak z dzieciństwa, bo moja Mama smażyła doskonałe! Nie wiem czemu już od kilku lat nie robi, muszę się dowiedzieć :)
Kiedy ja się podjęłam usmażyć po raz pierwszy, wyszły mi... przerażająco paskudne :D za krótki czas wyrastania ciasta (bo prawie wcale, tak mi się spieszyło;)), za duża temperatura oleju i... wyszły takie małe, brązowe murzynki :D  mam nawet jeszcze ich zdjęcia zgrane z telefonu :D
Minęło kilka lat i zaryzykowałam ponowną próbę. Tym razem miałam już trochę doświadczenia z ciastem drożdżowym, więc były duże szanse, że się udadzą. I udały się! Brakuje im tylko jednego - białej otoczki, bo tą nie wszystkie usmażone miały. Ale nie rozkleiły się podczas smażenia, czego nie byłam pewna i o co się obawiałam :)  odczarowałam! :)
Trwa karnawał - czas, kiedy dogadzamy sobie kulinarnie. Może Ty też usmażysz pączki na śniadanie? :)  smażenie na oleju rekompensuje super zdrowy, naturalny dżem od Łowicz :) znasz? :)



Składniki:

4 szkl. mąki tortowej typ 450 (moja szklanka ma pojemność 235 ml)
50 g świeżych drożdży
3 czubate łyżki cukru
1/2 szkl. ciepłej wody
1/2 szkl. ciepłego mleka
2 jajka
2 łyżki likieru advokat (lub innego alkoholu)
100 g masła roztopionego w kąpieli wodnej

Nadzienie:
dżem z dzikiej róży Łowicz (prozdrowotny, naturalny i nie słodzony!)

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewamy do dużej miski, robimy wgłębienie i wkruszamy do niego drożdże. Wsypujemy cukier i 3-4 łyżki ciepłego mleka i delikatnie mieszamy łyżką, jednocześnie zagarniając trochę mąki - powstanie nam zaczyn, który po kilku minutach zacznie pracować. Wtedy dodajemy resztę mleka, wodę, alkohol i jajka, i wyrabiamy ciasto. Gdy już nie będzie w cieście widać śladów żółtka z jajek, dodajemy przestudzone, płynne masło i długo wyrabiamy całość, aż będzie gładkie, aksamitne i elastyczne. Trwa to najkrócej 10 minut, a im dłużej wyrabiane tym lepsze. Początkowo może wydawać się, że całość jest za rzadka, że za dużo tłuszczu - niech to Was nie zmyli, nie dodawajcie więcej mąki! Długie wyrabianie sprawi, że masło dobrze się wchłonie i ciasto na pączki będzie przyjemnie miękkie, aksamitne i... idealne!
Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na około 30-40 minut do wyrośnięcia. Po tym czasie lekko rozbijamy ręką, by pozbyć się powierza i wałkujemy na w miarę symetryczny placek grubości około 5-6 mm. Na połowie ciasta lekko odznaczamy szklanką (wykrawaczem czy czymkolwiek mamy, byle o cienkich krawędziach), na środek każdego koła kładziemy łyżeczkę dżemu (ja użyłam dżemu z dzikiej róży od Łowicz) i przykrywamy drugą połową ciasta. Lekko dociskamy w miejscach, gdzie nie ma nadzienia, czyli pomiędzy pączkami i zostawiamy na 1-2 minuty, by się wstępnie skleiło. Przygotowaną foremką wycinamy pączki z nadzieniem w środku i przekładamy je na suchą ściereczkę (jeśli jeszcze gdzieś się nie skleiło to poprawiamy-doklejamy). Postępujemy tak z całym ciastem (okrawki ponownie zagniatamy i powtarzamy czynności). Pączki na ściereczce przykrywamy drugą, by nie wyschły i zostawiamy na 30-40 minut do podrośnięcia.
W garnku rozgrzewamy olej (można też smalec, ale ja wolę olej) - minimum tyle, by pączki nie sięgnęły dna (najlepiej trochę więcej), pączki wkładamy stroną wyrośniętą do dołu - dzięki temu strona, na której leżały ma możliwość podrosnąć). Smażymy na rumiano z obu stron. Odsączamy na ręczniku papierowym z nadmiaru tłuszczu.






Zobacz też mój przepis na Pączuszki serowe w 5 minut!

http://kolorowyprzepisownik.blogspot.com/2016/06/paczuszki-serowe-z-bananowym-nadzieniem.html

Prozdrowotne dżemy Łowicz na śniadanie – poznaj dobroczynną moc natury taką, że Łooo!

Zobacz także:

3 komentarze

  1. Jakie okrąglutkie ;) Teraz- skoro wyszły- Mama nie będzie na pewno chciała piec tylko będzie się na Ciebie oglądać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to wykluczone ;) bardzo wszystkim smakowały, więc i motywację do smażenia mam ogromną ;) mogę się zająć tą robotą ;)

      Usuń
    2. A jak ma kto zjeść, to motywacja jeszcze się podwyższa :)

      Usuń

Dziękuję za wizytę i każdy pozostawiony komentarz :)
Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go! :) niech inni również zobaczą :)

Przygotowałeś potrawę wg mojego przepisu? Prześlij zdjęcie na adres e-mail: kolorowyprzepisownik@gmail.com, a ja umieszczę je na blogu :)

Instagram