Bułeczki maślane (z nutką advokata)

Bułeczki maślane to doskonały pomysł na śniadanie! Takie domowej roboty są nieporównywalnie zdrowsze od tych, jakie możemy dostać w sklepach - z długą listą dziwnych składników... Kiedyś je kupowałam, a odkąd zaczęłam się interesować składem produktów, które lądują w koszyku omijam szerokim łukiem. Tym razem sama upiekłam maślane i bułeczki są miękkie, lekko słodkie, a dodatkowo można je jeszcze dosłodzić, np. dżemem. Ale świetnie smakują nawet same - do kawy, herbaty czy kubka kakao :) uwielbiam! ;) 
Trwa karnawał - wszędzie pełno pączków, faworków, ptysiów... To i bułeczki wpisują się w tej czas doskonale! :D ale polecam je też zabrać do pracy, szkoły, piknik czy gdziekolwiek się wybieramy.
Podane przeze mnie proporcje są duże - wyjdzie około 50 bułeczek, więc jeśli nie macie potrzeby piec aż takiej ilości trzeba proporcjonalnie zmniejszyć ilość składników. Ja jak już piekę to duuużo ;)
P.s. Tego alkoholu to w bułeczkach nie czuć! Jest tylko dodatkiem, dzięki któremu bułeczki są lepsze w smaku. Spokojnie możecie dawać je dzieciom :)


Składniki:

8 szkl. mąki pszennej
200 g masła 82% tłuszczu
100g świeżych drożdży
2/3 litra letniego mleka
10 żółtek
2/3 szkl. cukru
1 cukier wanilinowy
1 kieliszek likieru advokat (ale może być i ajerkoniak czy inny alkohol)
szczypta soli

Dodatkowo:
1 jajko do smarowania

Sposób przygotowania:

Drożdże rozcieramy z cukrem, dodajemy szklankę letniego mleka i szklankę mąki, mieszamy i odstawiamy na kilka minut. W drugiej misce rozcieramy żółtka ze szczyptą soli i advokatem. Masło rozpuszczamy i studzimy.
Do dużej miski przesiewamy resztę mąki, dodajemy cukier wanilinowy, ciepłe mleko, przestudzone płynne masło i mieszankę żółtek z alkoholem. Długo i energicznie wyrabiamy ciasto - będzie klejące, ale zacznie odchodzić od rąk. Odstawiamy miskę z ciastem, przykrytą ściereczką, na około 40 minut do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
Po wyrośnięciu, zwilżonymi w ciepłej wodzie dłońmi, odrywamy małe kawałeczki i formujemy kulkę. Układamy w niewielkich odstępach od siebie na blaszce z papierem do pieczenia. Gotowe bułeczki smarujemy roztrzepanym jajkiem i odstawiamy na 10 minut, by ciasto odpoczęło i zaczęło rosnąć. Pieczemy w 180 stopniach do zrumienienia (u mnie było to około 20-25 minut).



Zobacz także:

10 komentarze

  1. Kocham takie bułeczki? Ogólnie mówiąc, domowe pieczywo niczym nie równa się z tym ze sklepu. :)
    https://jaglusia.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Trzeba piec nowe :) ale zapraszam wszystkich - chętnie upiekę :D

      Usuń

Dziękuję za wizytę i każdy pozostawiony komentarz :)
Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go! :) niech inni również zobaczą :)

Przygotowałeś potrawę wg mojego przepisu? Prześlij zdjęcie na adres e-mail: kolorowyprzepisownik@gmail.com, a ja umieszczę je na blogu :)

Instagram